Literatura świecka
Henryk Antoni Jezierski – Śląski rozbójnik PDF Drucken E-Mail
PL-HA_Jezierski

HENRYK ANTONI JEZIERSKI – ŚLĄSKI ROZBÓJNIK
Tom 1 - 252 str.
ebook - 10,-€  

Książka ta charakteryzuje się przede wszystkim fascynującą, pełną napięcia akcją; nie jest ona jednak pozbawiona głębokich myśli. Można rozważać i dyskutować czy zaprezentowane tu rozbójnictwo jest etycznie gorsze od tzw. legalnych przestępstw, występków i wyzysków. Czy propruski Andrzej Sonnenkampf postępował słusznie przekładając oddaństwo królowi Fryderykowi ponad rodzinne szczęście i harmonię; czy proaustriacka Adelina Barberini dobrze robiła, ślepo służąc cesarzowej Marii Teresie, zamiast zadbać o swych najbliższych; czy Gunda postąpiła właściwie wybierając matkę, która nota bene wcześnie ją porzuciła, ponad gorącą miłość do Bruno; czy Bruno miał powody do porzucenia stanu kapłańskiego itd, itd. Autor, w sprawie Śląska, stoi po stronie pruskiej, ale to nie znaczy, że Czytelnik nie może stanąć po stronie austriackiej, lub spojrzeć na polityczne zagrywki dwóch (i więcej) tamtejszych mocarstw z neutralnego punktu widzenia.

Z satysfakcją oddaję Jezierskiego (to nie autor, to główny bohater!) do rąk Czytelników. Na razie jednak tom 1. Będzie więcej.

Diese E-Mail-Adresse ist gegen Spambots geschützt! JavaScript muss aktiviert werden, damit sie angezeigt werden kann.

 
Miłości, gdzie jesteś? PDF Drucken E-Mail

PL-Sw-02-Milosci_gdzie_jestes
Maurice Framboise      
MIŁOŚCI, GDZIE JESTEŚ?

Ogromnie dużo prawdy a jednak totalna fantazja

ISBN 978-3-931819-27-2 (48 str., A5); 10,-
zł
ebook: 7,50 zł (2,- €)

Maurice Framboise jest tajemniczym europejskim pisarzem, mieszkającym na Rodrigues, maleńkiej wysepce na Oceanie Indyjskim.
W "Młości, gdzie jesteś?" opisuje dramatyczne perypetie małżeńskie wybijającego się kompozytora i organisty oraz napięte love story w trakcie tournee koncertowego na Węgrzech.
Książka ta ma niecodzienne zakończenie, którego właściwie nie ma.

Fragment:


By utrzymać się w przyzwoitej kondycji psychiczno-fizycznej Asmus zwykł był przed śniadaniami uprawiać jogging. Po wczorajszym dołku było mu to dzisiaj szczególnie potrzebne. Dotąd „obleciał” już całą Budę ze stromymi uliczkami i schodami, górą zamkową, biegał też po Obudzie i zaliczył górę Gellerta. Teraz przyszła kolej na Margitsziged na środku Dunaju.
Na wyspie hasały ucieszone pięknym porankiem wesołe wiewiórki. W pewnym momencie zobaczył pawia, który pochwalił się przed nim swymi barwnymi piórami. Zielono-niebieskie oczko w czubku rozwiniętego ogona przepięknie zalśniło w blaskach słońca. I nagle na Asmusa spadło, runęło, grzmotnęło jak piorun z jasnego nieba!
- Margithid, most Małgorzaty, Margitsziged, wyspa Małgorzaty, Małgorzata! Wszędzie Małgorzata, Małgorzata ... zaraz, jak ona ma na nazwisko ... Sun, san, coś ze słońcem ... te polskie nazwiska ... Sandrawska, zdaje się ... Małgorzata, Magi Margaritchen ... nie, Margaritchen to za daleko.
Wyhamował i nieco się wycofał:
- „Magi”, tak będzie na razie dobrze – postanowił.
Ze wszystkich stron, z zewnątrz i ze środka, był w jednym momencie ogarnięty Małgorzatą,. Zakochał się?! Tak nagle?! Tak z niczego?

Diese E-Mail-Adresse ist gegen Spambots geschützt! JavaScript muss aktiviert werden, damit sie angezeigt werden kann.